0 Comments

Zwracanie się o reparacje do „Gazety Polskiej” , albo jakieś polskiej stacji radiowej , albo telewizyjnej , reparacje które mają zapłacić Niemcy , a nie te stacje, jest zupełnym pomyleniem adresata i stąd nieuchronnie nasuwa się prawdopodobnie całkowicie nieuzasadnione podejrzenie, że w wykonaniu PiSu mogłoby chodzić o akcję propagandową i sianie antyniemieckich resentymentów na rynek wewnętrzny, a nie rzeczywiste i słuszne szukanie po przeszło 70 latach zadośćuczynienie za doznane z niemieckiej ręki krzywdy i straty, jak sie tego domaga Siemioniak.
I gdzie tu symetria ? W przypadku MTS-u jurysdykcja działa w ten sposób, że wyznaczają ją dobrowolne deklaracje poszczególnych państw. Jeżeli dwie deklaracje mają punkty styczne w odniesieniu do przedmiotu sporu i terminów podlegania jurysdykcji – można wnieść sprawę do MTS-u. Niemcy, owszem, zgodziły się na jurysdykcję obowiązkową MTS-u, ale co do sporów powstałych po 30 kwietnia 2008 roku, wynikających z sytuacji lub faktów następujących po tejże dacie (powtórzę: po 30 kwietnia 2008 roku). Retoryczne jest pytanie, czy II wojna światowa miała miejsce po 30 kwietnia 2008 roku, a zatem, czy MTS dysponuje jurysdykcją w tej sprawie. Co więcej, w dalszej części swojej deklaracji Niemcy zastrzegają, że ich zgoda na jurysdykcję nie dotyczy sporu wynikającego z rozmieszczenia przez nich wojsk poza granicami swojego kraju (i tak dalej).Historia przeciera oczy ze zdumienia, gdy czyta „Potop” Sienkiewicza i zgodne z nim podręczniki szkolne, a w nich legendę o obronie Częstochowy, bo przecież wie i pamięta, jak to było z pierwszym powitaniem Karola Gustawa. Zanosi się śmiechem jak szlochem, gdy słyszy, jak dekownicy, poputczycy i bojownicy spóźnieni o lat dwadzieścia lustrują i dekomunizują Wałęsę oraz legion internowanych. I gdy ludzie „Solidarności” – dawniej „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego” – świętują dziś urodziny Ruchu w takim stylu, że naśladują spór spadkobierców po spóźnionym pogrzebie, którzy wyrywają sobie „dziedzictwo”, i to z taką zawziętością, że rwą je na kawałki, byle odmówić drugiemu.  To jest tragedia, ponieważ większość wyborców tak naprawdę nie miał i nadal nie ma pojęcia, co wybrali. Teraz okazuje się, że wybrali obrońcę przed zagrożeniem ze strony Niemiec i dekadenckiej UE. Jeśli zaś chodzi o stanowisko w sprawie reperacji reszty stodoły na Wiejskiej, to widać, że nikt nie chce powiedzieć otwartym tekstem, że te żądania są po prostu głupie, nierealne i w konsekwencji szkodliwe. One są potrzebne PiS-owi do wygrania kolejnych wyborów. Żyję w Polsce i wiem, co Polakom we łbach siedzi. W dalszym ciągu to zbiór wystraszonych  naprawy kanalizacji  i niepewnych siebie ludzi, którzy są łatwym materiałem do manipulacji. Ściana wschodnia była i jest pisowska, a teraz trzeba wykorzystać to o czym wyżej i już będą następni do zagłosowania na naczelnika, który ich obroni. Znam to z życia i ty też to znasz. Lata 60 – te przecież pamiętamy i ten wieczny Grunwald. Teraz zdaje się dojdzie jeszcze ogniem i mieczem.  I krztusi się ze śmiechu, gdy lud boży (roboczy i związkowy) pod hasłem „precz z komuną” upomina się o „socjal”, który sam zwycięsko przekreślił wraz z PRLem, a prezes-naczelnik Kaczyński porównywany jest z Gomułką. Usiłuje zachować powagę, gdy patrzy, jak kombatanci-weterani „Solidarności” w rocznicę Sierpnia świętują swoje zwycięstwo składając wieńce przy pomnikach i tablicach pamiątkowych (jakie „ubogaciły” ich zamiast zakładów pracy, które przestały istnieć), przez to nieświadomie naśladując układanie wieńców i zniczy na nagrobkach.
Kaczyński chce uwolnić Polskę ze szponów UE, a Siemioniak chce przecierz po dobroci
Symetria przepoczwarza się coraz bardziej w dogmat ideologiczny, którego słuszność nie wątpi się .