0 Comments

Najwyraźniej przeczytałem inny artykuł niż większość osób wypowiadających się w tej dyskusji.
Autorka nie pisała o problemach finansowych ludzi mających chore dzieci, które jak domniemywam są duże.
Tekst stawia pytanie: Czy cele przyświecające idei jednoprocentowego odpisu są realizowane ?
“Liczyliśmy, że odbędzie się żywa lekcja wychowania obywatelskiego; że rozwiązanie to pobudzi do refleksji nad tym, co jest dobrem publicznym”

Nasunęła mi się jeszcze jedna myśl odnośnie subkont escape rooms warszawa .
Celem odpisu jednoprocentowego nie było danie Nam narzędzia dzięki, któremu poprawimy swoje samopoczucie w myśl zasady:
“Przeznaczyłem swój 1% dla chorej osoby o imieniu X, mogę więc uznać się za dobrego człowieka”.
Celem również nie było postawienie Nas Obywateli w roli arbitrów nieszczęścia.
Bo jak inaczej nazwać sytuację w której musimy rozsądzić kto potrzebuje bardziej naszych pieniędzy:
- Ania lat 3, choroba serca
- Maciuś lat 1, choroba genetyczna escape rooms warszawa 
- Andrzej lat 32, paraliż.

Nie wiem jakie kryteria zastosować….
Czy zdjęcia dziecka pokazane w reklamie oddają jego dramat….?
Stawiam sobie pytanie – dlaczego ktoś postawił mnie w takiej sytuacji ?

Normalnym, więc podejściem jest przeznaczanie tych pieniędzy na organizację. Może zainteresować mnie ona swoją działalnością.
Mogę zdobyć informacja jak wykorzystywała te pieniądze w latach poprzednich. Krótko mówiąc angażuję się, aby ten 1 % był dobrze rozdysponowany.
Podejmuję, więc decyzję czy pieniądze z tego odpisu skieruję na leczenie chorych dzieci, na wyrównanie szans kształcenia w rejonach wiejskich, na schronisko czy na inny cel.
Moim zdaniem to jest prawidłowe podejście, ale w obecnych realiach skomercjalizowanego nieszczęścia jest to mrzonką.

Ps. Pamiętajcie, że zmiana zasad “odpisu 1%” nie zamyka nikomu drogi do nakłania do pomocy poza tym systemem.

Subkonta nie realizują tych celów. Przekazujemy pieniądze dla konkretnej osoby czy podmiotu, słusznie więc zauważa jedna z osób, że mamy wrażenie jakbyśmy dysponowali własnymi pieniędzmi. A z drugiej strony czujemy presję osób z naszego otoczenia, które chcą abyśmy przeznaczyli pieniądze na ICH cel.
Przeznaczając kwotę na konkretną osobę nie czujemy potrzeby zastanowienia się czy organizacja pożytku publicznego, do której nasze środki trafiają, jest nam bliska. Nie szukamy o niej informacji, nie sprawdzamy czym dokładnie się zajmuje.
A przecież taki był cel : zaktywizować Nas jako obywateli, abyśmy zainteresowali się takimi organizacjami.
Doświadczenia pokazują, że osobiste zaangażowanie przełożyło by się w przyszłości na większą działalność obywatelską. Być może część osób już poza systemem jednego procenta czułaby potrzebę większej aktywności w społeczności czy na forum organizacji pozarządowych.
System subkont (mimo że z założenia szlachetny) zabija to myślenie.
Przeznaczamy pieniądze dla konkretnej osoby, więc w żaden sposób nie interesujemy się co dzieje się z naszymi środkami dalej.

Autorka dotyka też drugiego problemu jakim jest MARKETING TRAGEDII.
W obecnym systemie wygrać wyścig o 1% mogą tylko organizacje, które w odpowiedni sposób przedstawią nieszczęście, najlepiej małego dziecka.
Aby ten wyścig wygrać potrzebne są duże pieniądze na reklamę.
I tu pytanie : czy pieniądze z jednego procenta powinny być przekazywane na marketing, a jeśli tak to w jakiej skali?
Jak dużo z tych pieniędzy mogą również “przejadać” organizacje zajmujące się tym segmentem.

Z całym szacunkiem dla wielkiej pracy i poświecenia osób mające chore dzieci.
Artykuł ten nie był o Was, mimo że w oczywisty sposób zahaczał o Wasze problemy finansowe.
Artykuł ten opisywał nieprawidłowości z jakimi mamy do czynienia przy odpisach jednego procenta.